Nie uwierzycie, ale zaczelam sluchac アンティック-珈琲店-. Nie pytajcie, co sie ze mna dzieje, bo sama nie wiem. Okej, zaczne moze od malego live-report z J-SHOCK.
Czwartek 21.06.2007
Caly dzien oczekiwan i przygotowac, aby juz o 23:35 wsiasc do autobusu i udac sie w kierunku wymarzonego obecnie miejsca – Kolonii. Okolo 23 spotkalam sie z Madziaste i Anowi na PKS (ah, wczesniej widzialam sie z moja Princess i Mors). Podroz zajela pi (oj tak) razy drzwi 14h. Uplynela na wstepnym fazowaniu i generalnie spaniu. Pomine fakt, ze wszyscy sie na nas dziwnie patrzyli.
Piatek 22.06.2007
Jestesmy na miejscu! Okej, ale co teraz? Mapy sa, ale my nadal nie wiemy jak dotrzec do hotelu. Sieroty jak to sieroty, ale poradzilysmy. Od czego w koncu sa taxowki, ne? Jak sie potem okazalo, kawalek metra niedaleko naszego hotelu byl under construction, ale glupia marron tego wczesniej nie zauwazyla >////< Troche pokrecilysmy sie na dworcu wypatrujac skosnych i emo (a propo, tam jest ich od zatrzesienia!). W hotelu wzielysmy szybie prysznice, przebralysmy sie i spakowalysmy.
Pod PALLADIUM marsz! Spedzilysmy tam okolo 24h. Uprzedzam pytania – tak, nocowalysmy pod hala. Czy jestesmy normalne? Owszem. Bylo calkiem sporo osob z nami. Poznalysmy kilka milych Niemek i nawet fajnego Szweda. Doslownie co 2 minuty zatrzymywaly sie samochody badz piesi i pytali sie nas na co tak czekamy. W pewnym momencie jedna z naszych nowych znajomych nie wytrzymala i powiedziala, ze zjedlismy swojego wychowawce, bo przyjechalismy na wycieczke, a potem ktos dodal, ze czekamy na koncert tokio hotel. oh, grejt. od tej pory nikt sie do nas nie zblizal (w zasadzie, nie dziwie mu sie). Najlepsze jednak przytrafilo sie okolo 2 nad ranem…
Sobota 23.06.2007
Slodko sobie spiac, wtulone w siebie dziewczynki obudzil… alarm. Myslalam, ze zawalu dostane jak zobaczylam przed swoimi oczami 3 wozy strazackie, policje i mase innych osob. W pewnym momencie myslalam, ze to zart i przebrane AnCafe za strazakow chce sie posmiac, ale jak sie okazalo – to nie byl wcale zart. Nie powiedzieli nam jednak o co chodzi, a po jakiejs godzinie wrocili do swojej remizy. Bylismy wszyscy w lekkim szoku, ale wytrwalismy do rana.
To juz dzis! To juz dzis festiwal! Goraczkowo, bo o 8 rano, kazdy zaczal sie malowac i przebierac, a ludzi zaczelo przybywac. Na cale szczescie bylysmy pierwsze (jol, jestesmy wytrzymale). Dokladnie to nie pamietam jak juz to wszystko bylo, ale wiem, ze znalazla mnie Kiniaq razem ze swoimi znajomymi do ktorych wczesniej pisalam na lascie. Wciagnelam ja do nas, ale chlopcy musieli isc na koniec (co nie zmienia faktu, ze i tak byli obok nas na koncercie). Patryk jest tak wysoki, ze nikt za nim stawac nie chcial, hahaha. Nie wspomne nic o pchaniu, bo wszyscy sie zgorsza ‚Przepraszam, czy moglbys przepchac nas obie?’. Madziak cos wie o pchaniu! Okej, koniec.
Wpuszczaja. Rzucilismy sie na stoisko i kazdy kupil sobie, co tam chcial. Mam sliczna saszetke AnCafe i koszulke Girugamesh *0* Chwila czekania i wpuszczaja do hali. Omg, szal. Ale! bylismy nadal w pierwszym rzedzie. Stalam na wprost vocalu, albo na wprost – STAOSHIEGO! Faza mnie nie opuszcza.
Jako pierwsi zagrali Guitar Wolf. Ich muzyka mnie nie zachwycila, ale byli calkiem pozytywni… nie ma to jak skakanie ze sceny, rozwalanie wszystkiego, co popadnie, a wszystko pod wplywem %. Aj, wybaczymy im.
It’s show time! Na scene wychodzi BIS. Zaczyna sie dobra zabawa. Ludzie skacza, spiewaja, a dziewczyny piszcza. Maru sciaga koszulke. Potem Seika… i caly zespol zostaje obnazony. Tsukasa jest taki malutki. Nic tylko do tulenia. Zagrali swietnie! Ich muzyka jest tak pozytywna i zapada w pamieci na dlugi dlugi czas. A propo, klata Maru jest genialna! Spocona z kolczykiem w pepku, mrauuu~u. Wymacalam go (zaczyna sie fangrilizm), haha <3
Girugamesh. Jedna z najbardziej wyczekiwanych chwil w moim zyciu. Boze, ja ich naprawde zobacze na zywo. JA ICH USLYSZE! Moi kochani. Jak na poprzednich koncertach bylo sporo miejsca i nikt sie nie cisnal tak tutaj ludzie zaczel sie pchac, a ja ledwo moglam oddychac przy barierkach. Wytrzymalam. Gdy uslyszalam jak Satoshi spiewa lzy polecialy mi po policzkach. To jednak jest prawda. SA ZAJEBISCI! Kocham ich. Czyzbym sie powtarzala? Istny szal. Gdy trwal ich koncert na balkonach bylo AnCafe. W zasadzie pewnie byli zdziwieni, ze ludzie bawia sie tak wysmienicie, a to przeciez oni sa gwiazda wieczoru, ale nie… dla mnie to Giru wlasnie takie bylo (dla wielu innych osob rowniez). Wolalismy o encore, ale nie wyszli. Wiemy, ze nie mogli… Bede czekac na nich w Europie. Musza tutaj zagrac raz jeszcze!
Antique Cafe. Okej, musze przyznac, ze wiekszosc osob przyszla tutaj wlasnie dla nich, ale dali naprawde swietne show! Nawet ja sie bawilam, co brzmi dosc nieprawdopodobnie w moich ustach, ale zostalam ich fanka. Oni sa pozytywnie zakreceni. Szprechanie Terukiego po niemiecku bylo wysmienite, a Miku mowiacy po angielsku to po prostu… NYAPPY! Zastanawiacie sie zapewne jaki jest Yuuki i Takuya. Otoz, sa genialni! Byla to moze dopiero 3 piosenka, a Yuuki rozwalil swoj keybord. Nie lepszy byl Kanon, ktory zwalil mikrofon i rozwalil glosnik. Musieli przerwac na chwile koncert, aby wszystko naprawic (sieroty). Czas oczekiwania umilalo nam samo AnCafe opowiadajac kawaly, ktorych nikt nie rozumial, ale wszyscy sie smiali. Wysmienicie, haha. Nie powiem wam jakie piosenki grali, bo nie rozrozniam ich, ale gdy wyszli na encore jako gwiazda zespolu, zagrali piosenki z nowego singla (ktore brzmialy dla mnie tak samo jak poprzednie XD). W ogole, nauczylam sie wszystkich PARA-PARA AnCafe! Eh. Bylo swietnie.
Nie jestem w stanie napisac czegos lepszego, bo nadal jestem w szoku. To bylo jedno z najlepszych przezyc w moim zyciu. To bylo po prostu NYAPPY!
Krotkie podsumowanie od Anowi i Madziastego: girugamesh – mieli ładne klaty, guitar wolf – mieli ładne klaty, bis – mieli ładne klaty, an cafe -… nie chcę widzieć ich klat…
Madziaste zostala fanka Takuya i ciagle sie do niego wydzierala, a nasza Anowi to krucha istotka, ktora w sposob demokratyczny zostala przeglosowana, haha. Wybaczylas nam juz, ne? *hug*
NYAPPY!